wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 2

Siedział jakby był u siebie, jakby nie nie obowiązywały go żadne zasady.
-Zdejmij nogi z ławki!-dobiegł nas głos nauczyciela.
Ale na niego nie reaguje, brak reakcji, brak jakiejkolwiek reakcji.
-Słyszysz co do ciebie mówię?-ponownie odezwał się nauczyciel.
-Chyba nie wiesz kim jestem, co?-Zaśmiał się
Na twarzy nauczyciela rysowało się zdenerwowanie.
-Nie Wiem kim jesteś, ale obowiązują Cie Te same zasady co  innych!-uniósł głos.
Schowałam się za zasłoną włosów, ta sytuacja stresuje chyba bardziej mnie niż tego, jak mu tam było .. Malaka?
Usłyszałam śmiech, to musiał być jego on . Usłyszałam jak krzesełko przesuwa się po podłodze, podniosłam wzrok i napotkałam jego oczy. Znów czarne piekielnie, rozzłoszczone? Aż tak zdenerwowała go prośba nauczyciela?
Wolno szedł w stronę biurka, bardzo wolno. Głupi uśmiech wymalowany był na jego twarzy.
-Chyba nie wiesz do kogo mówisz?!-Wysyczał przez zęby pochylając się nad biurkiem.
Zaczęłam panikować. Czy miał w planach uderzenie nauczyciela? Nie wiem, ale musiałam zareagować.
Poderwałam się z miejsca, i od  razu pożałowałam, poczułam na sobie wzrok całej klasy.
-Odpuść!-pociągnęłam go za koszulkę.
Szarpnął się i spojrzał na mnie, pokręcił głowa i wyszedł z klasy.
Tak po prostu bez słowa wyszedł, ja musiałam przedzierać się przez ocean oczu patrzących na mnie jak na wariatkę. Ostanie spojrzenie na listę obecności ... Malak ...? Malak ..? Malik .... Zayn ... Zayn Malik!
Wróciłam do ławki czując się jak wariatka. W Sumie chyba zwariowałam, no kurcze stanęłam w obronie nauczyciela, ale dlaczego miałam nie stanąć? Głupia jestem, naprawdę teraz muszę walczyć z palącym spojrzeniem moich "kolegów i koleżanek" z klasy. Jak ja cholernie chce do domu!
Po paręnaście minutach które były dla mnie jak wieczność zadzwonił dzwonek oznaczający koniec lekcji.Wzięłam swoje rzeczy i jak najszybciej wyszłam z klasy nie chcąc widzieć tych wszystkich par oczu zwróconych w moją stronę. Ruszyłam w stronę mojej szafki gdy zauważyłam tego...jak mu tam...Malika! Na jego kolanach była ta sama dziewczyna z którą rano się obściskiwał. Przeszłam koło nich starając się być niezauważoną, zakryłam się włosami i szłam szybko ale już po chwili poczułam jak ktoś mnie obejmuje wokół talii i przyciąga do siebie, ten zapach...Zayn. Moje serce momentalnie zaczęło szybciej bić.
-hej Kicia...-szepnął wprost do mojego ucha na co przeszły mnie dreszcze. Dreszcze ze strachu a może wywołane jego dotykiem?
-Czego chcesz?-warknęłam.
Z jego gardła wydobył się cichy pomruk, przypominający śmiech.
-Idziesz ze mną na imprezę. Dziś.-powiedział pewnie.
To nie brzmiało jak pytanie.
-Nigdzie nie idę.
-Idziesz!-warknął mi do ucha.
Jego zęby znalazły się na płatku mojego ucha. Wzdrygnęłam się i odwróciłam do niego przodem. Zamachnęłam się chcąc strzelić mu w twarz, ale od razu złapał moja rękę.
-Kicia, nie przeginaj!-warknął a jego oczy momentalnie pociemniały.
Ścisnął mocno mój nadgarstek patrząc w moje oczy. Po chwili puścił go i odszedł. Poszedł sobie zostawiając mnie samą, z kolejnymi parami oczy wpatrującymi się we mnie, jedne robiły to ze współczucie, inne z pogardą. Kim on cholera jasne jest i dlaczego to robi?!
Do moich oczy napłynęły łzy, cholerne łzy. Tak dawno nie płakałam, ruszyłam korytarzem w głąb szkoły do kolejnej sali lekcyjnej, język angielski.
Nie miłosiernie dłużyła mi się ta lekcja, szczerze jak nigdy, czułam na sobie wzrok Zayna i reszty jego paczki, szczególnie jednego. Bruneta o niebieskich oczach, tego samego, który rano położył swoje wstrętne łapsko na moim tyłku. Nerwowo poprawiałam się na krześle przeczesując włosy palcami, widziałam jak wgapia się we mnie przejeżdżając językiem po zębach, śmiejąc się cicho. CZEGO ON DO CHOLERY ODE MNIE CHCIAŁ?!
Po dzwonku wyszłam z klasy pierwsza, była przerwa na lunch na dworze świeciło słońce, więc pomyślałam, ze skorzystam z niego i zjem swoje drugie śniadanie na świeżym powietrzy czytając książkę. Kanapka z tuńczykiem? UGH mamo nie mogłaś gorzej trafić, schowałam więc ja ponownie do torby i zabrałam się za lekturę. Byłam tak pochłonięta czytaniem, że nawet nie spostrzegłam, ze plac opustoszał a ponad mną zagórowała postać, uniosłam wzrok znad książki. ON. Przystojny, ale chyba mający jakiś problem ze mną Zayn Malik.
-Adres-spojrzał na mnie wkładając ręce do kieszeni.
-Tylko sie pospiesz!-powiedział za nim jakiś głos, spojrzałam w tamtą stronę.
Czwórka jego kolegów wraz z rudowłosym plastikowym czymś stali przy jednym z samochodów.
-Adres Alice! -warknął.
Zamrugałam kilka razy gwałtownie, jaki cholera znowu adres.
-A-adres?-przełknęłam ślinę
-Tak cholera! Twój adres! Przecież jedziesz ze mną na imprezę wieczorem-wywrócił oczami
Boże jak ja nienawidzę kiedy ktoś przewraca oczami.
-The Risings 4-wymamrotałam na co on uśmiechnął się.
-Możesz powtórzyć?-zaczął sie śmiać.
-
The Risings 4-powiedziałam głośniej
Nie wiem czym go tak strasznie rozbawiłam, ale stał przede mną i dosłownie wił się ze śmiechu. Czułam się jak jakiś błazen cyrkowy, podałam mu swój adres a on zaczął się śmiać. Zaczęłam zastanawiać się co nie tak jest w tej dzielnicy, nie należy do najbogatszych ale nie jest tez slamsem UGH
Po chwili opanował się i pochylił nade mną na co automatycznie wstrzymałam oddech.
-Załóż dla mnie sukienkę kicia-szepnął mi do ucha przejeżdżając językiem po jego płatku.
Przeszedł mnie dreszcz, zupełnie nie należał do przyjemnych jak ten kiedy chce ci się siku a nie możesz iść, albo jak masz nadwrażliwe zęby i ugryziesz kawałek loda.
Puścił mi oczko i odszedł do znajomych, spojrzałam na zegar, cztery minuty po dzwonku.NO KURDE już drugi raz dziś przez niego jestem spóźniona na lekcje.Dupek!
Wpadłam do klasy zziajana i po raz kolejny zrzuciłam sprawę, na to, ze jestem nowa w szkole.
Lekcje minęły mi dożo szybciej i w dożo milszej atmosferze, mając świadomość, ze nie wypala we mnie dziur pięć par oczu.
Zarzuciłam sobie torbę na ramię i ruszyłam do domu, nie była to długa droga, 30 minut wolnym spacerkiem w dość ciepłe marcowe popołudnie ulicami Londynu. Czy może być coś piękniejszego? No oczywiście, ze może wolałabym siedzieć w moim prawdziwym domu w Nowym Yorku i czytać po raz trzydziesty jakiś romans.
Weszłam do domu, rzuciłam torbę na podłogę i powlokłam się do kuchni, rodziców jak zwykle nie było, nigdy ich nie było, odkąd pamiętam zawsze powtarzali mi :"Pracujemy tak dużo i tak często, żeby nie zabrakło ci niczego". ale cholera jasna zawsze brakowało mi własnie ich.
Wypiłam pół kartonu zimnego mleka i ruszyłam na górę od razu w drzwiach ściągnęłam koszulkę i zabrałam się za rozpięcie stanika.


Zayn's POV:



Siedziałem w oknie paląc papierosa i myślałem o przepięknej dziewczynie, która od samego rana zawróciła mi w głowie. To takie śmieszne, że mieszkamy naprzeciwko siebie, przynajmniej nie mam daleko żeby ja pieprzyć, tak pieprzyć. Mam na nią  kurewską ochotę, jeszcze chwila a bym ją przeleciał dzisiaj na korytarzu w szkole.
 Zaciągnąłem się i już chciałem wypuścić dym z płuc gdy dostrzegłem JĄ przez okno, wchodzącą do pokoju och czyli nie tylko nasze domy są naprzeciwko siebie ale również pokoje...ojj los mi sprzyja. Głupi zawsze ma szczęście co nie?
Wypuściłem dym i zauważyłem, że szatynka jest w samym staniku, mój kutas od razu zareagował. O kurwa..od samego patrzenia, mówiłem już jak bardzo mam ochotę ją przelecieć? Westchnąłem głęboko i całą swoją uwagę poświęciłem tylko i wyłącznie "obrazkowi" przede mną, gdy dziewczyna sięgnęła do zapięcia stanika mój oddech przyśpieszył tak samo jak bicie serca. Odpięła stanik i zdjęła go ukazując swe piękne i jędrne piersi, macałbym dniami i nocami. W moich bokserkach zrobiło się nagle strasznie ciasno na co się zaśmiałem nie odrywając wzroku z Anioła w oknie.
Spojrzała w okno a ja wstrzymałem oddech i pomachałem jej...no to wpadłeś Malik. Dziewczyna szybko zasłoniła okno, pokręciłem głową i wyrzuciłem niedopałek przez okno, zeskoczyłem z parapetu i zszedłem na dół. Wyszedłem z domu i poszedłem do drzwi naprzeciwko. Zadzwoniłem dzwonkiem i czekałem aż Kicia otworzy, najlepiej bez bluzki i stanika, albo cała goła i czekająca tylko aż ją zajeżdżę..ech..głupie marzenia.
Podczas gdy moja erekcja się coraz bardziej powiększała drzwi się otworzyły a przede mną stanęła zielonooka piękność. Uśmiechnąłem się lekko na widok dziewczyny przypominając sobie to co widziałem przed chwilą.
-No hej Kicia, mogę wejść?- nie czekając na odpowiedź wszedłem do środka popychając lekko dziewczynę i zamknąłem za sobą drzwi. Spojrzałem jej w oczy. Widziałem w nich złość, zawstydzenie i zdziwienie. Po chwili jej policzki zrobiły się różowe. Och...czy to dzięki mnie? Zaśmiałem się cicho pod nosem, wszystkie tak na mnie reagują, dosłownie WSZYSTKIE.
-Podglądałeś mnie!-och...to nie było to powitanie o którym marzyłem, a gdzie jej seksowne, gołe ciałko czekające na mojego kutasa?
-To ty nie zasłoniłaś okna, a od takiego widoku nie dało rady oderwać wzroku -uśmiechnąłem się- to co? Jak już jestem to może poczęstujesz mnie kawą ?-a później przepieprzę ją na stole tak, że przez tydzień nie będzie mogła chodzić. Zaśmiałem się ponownie ze swoich sprośnych myśli. Przewróciła oczami z irytacją i poszła do kuchni. Uznałem to za znak, że mam iść za nią. Rozejrzałem się siadając na krześle. Jak na razie remontu nie zrobili.Wszystko jest tak samo jak zostawił Louis.
-Jaka?-zapytała a ja spojrzałem na dziewczynę.
-Ale co?-zmarszczyłem brwi. Jaka pozycja mnie interesuje? Hm...dużo jest ich w Kamasutrze, chętnie bym z nią wypróbował pozycję "zajeżdżania " lub "klips" och..tak "klips" byłaby idealną pozycją...
- No kawa-przewróciła oczami patrząc na mnie. Zaśmiałem się cicho i oddaliłem od siebie moje seksualne myśli.
-Czarna, dwie łyżeczki cukru
-Dlaczego nie powiedziałeś, że mieszkasz naprzeciwko mnie ? Bo mieszkasz prawda?
-Tak, Kicia -uśmiechnąłem się do dziewczyny siedzącej naprzeciwko mnie.-widzę, że nie zrobiliście jeszcze remontu, będziecie robili remont? Jak na moje to dom jest bardzo dobrze urządzony. Louis ma świetny gust jeśli chodzi o te sprawy.
-Louis? To jakiś twój kolega?-pokiwałem głową.
-Tak, to mój kumpel ten co klepał cię po tyłku, swoją drogą masz zajebista dupę, nie dziwie mu się, że chciał poklepać -Alice się zarumieniła. Wygląda teraz tak zajebiście słodko...Nie..nie!! Malik stop! Jakie kurwa słodko?! Potrząsnąłem głową.-na czym to ja skończyłem...a tak, Louis..no więc mieszkał tu -westchnąłem-gdzie masz pokój tak z ciekawości? Tam gdzie się przebierałaś ?-zaśmiałem się. Aniołek przede mną zarumienił się jeszcze bardziej.
-Tak, tam-nieznacznie pokiwała głową.
-Oj dziewczyno..-zaśmiałem się- gdybyś tylko wiedziała co się działo w tamtym pokoju.
-Co takiego?-delikatnie zmarszczyła brwi.
-Wiesz..Louis często robi imprezy a ten pokój, który jest teraz twój był jego..spało w nim tyle lasek...-pokręciłem głową.
-I co z tego?-uniosłem brwi. Serio ?
-Chyba domyślasz się co tam robili-zaśmiałem się-radzę Ci kupić nowe łóżko.
-Ummm..tak, na pewno tak zrobię, dziękuję-uśmiechnęła się i zarumieniła. Jest taka piękna, że mógłbym na nią patrzeć godzinami.
-Więc? Jaką sukienkę ubierzesz ? Mam nadzieję, że czarną, krótką, bardzo krótką i dużo odsłaniającą, tak?-zacząłem całkowicie inny temat. Uwielbiam jak wszystko idzie po mojej myśli i jest pod moją kontrolą.
-Nie..-Alice pokręciła swoją czupryną a ja wstałem.- Ubiorę niebieską, troszkę przed kolana-powiedziała tak kurewsko pewna siebie a we mnie aż się zagotowało.
-Co kurwa?! Ma być tak jak ja powiedziałem, rozumiesz ?!-warknąłem w stronę dziewczyny, która się wzdrygnęła i uderzyłem pięścią w stół. Widać, że chciała ukryć swój strach i dzielnie walczyć z nim.
-Nie, moje ciało i będę chodziła w czym mi się podoba i mam ochotę-z każdym słowem mówiła coraz pewniej.
No kurwa mać. Rozniosę sukę zaraz normalnie. Jednym ruchem złapałem ją za włosy i pociągnąłem w górę. Syknęła z bólu wstając z krzesła. Zobaczyłem w jej oczach strach i napływające łzy. Uśmiechnąłem się z tego powodu.
Tak.
Jestem psycholem. No co poradzić.
-Na górę suko! Już!-ryknąłem i pociągnąłem ją za włosy na górę. Grzecznie szła za mną..hmmm chyba mam na nią sposób by była posłuszna. Hahah ja zawsze znajdę sposób by kobieta była mi posłuszna.
Wszedłem z nią na piętro i otworzyłem drzwi od jej pokoju. Rzuciłem Kicie na łóżko i zamknąłem za sobą drzwi kopnięciem. Podszedłem do łóżka i usiadłem okrakiem na niej.
-Masz się słuchać i być grzeczna, rozumiesz ?!-zacisnęła powieki przerażona i pokiwała głową. Spoliczkowałem ją.-Odpowiedź ustna Alice!-zażądałem. Złapała się za policzek a spod powiek zaczęły jej wypływać łzy. W sumie to teraz zrobiło mi się jej troszkę żal, chwila...mi kogoś żal ?! O matko...Malik co się z tobą dzieje...
-Powtórzę jeszcze raz! Masz być grzeczna i się mnie słuchać, rozumiesz do chuja?!
-Tak, rozumiem.-powiedziała głośno, energicznie kiwając głową. Uśmiechnąłem się pod nosem ze swojego małego sukcesu.
-Grzeczna dziewczynka-pogładziłem jej policzek w który wcześniej uderzyłem  i lekko go cmoknąłem.
-Nie dotykaj mnie!-oho... chyba ktoś ma tu okreeesss...zaśmiałem się i położyłem obok niej, przyciągnąłem drobniutkie ciało Kici do swojego boku obejmując ją. Nie da się opisać zdziwienia malowanego na twarzy dziewczyny.
-No już, Kicia-szepnąłem i wytarłem jej łzy z policzków kciukiem- Nie płacz śliczna.-.cmoknąłem ją w czoło. Nie wyobrażacie sobie mojego zdziwienia gdy poczułem, że bardziej się we mnie wtula. Objąłem mocniej kruszynkę obok mnie, gładziłem po biodrze by wreszcie przestała ryczeć i się uspokoiła. Gdy w końcu mi się udało do tego dojść wtuliłem głowę w jej włosy, pachniały jabłkami. Było mi tak dobrze i przyjemnie gdy dodatkowo splotła nasze nogi. Uśmiechnąłem się sam do siebie i zamknąłem oczy. Po pewnym czasie otworzyłem je, gdy oddech dziewczyny stał się równomierny. Zobaczyłem, że Alice śpi więc też postanowiłem się troszkę zdrzemnąć. Zamknąłem ponowie oczy. O matko, pierwszy raz będę spał z dziewczyną bez niczego więcej..Serio coś ze mną nie tak ostatnio.
Zasnąłem po chwili, obejmując cały czas moją Kicie. .



____________________________________________________________
900 wejść nam stuknęło!
Wieeelkie Dziękuje! Jesteście niesamowici, naprawdę :)
Z tej okazji mamy dla Was Rozdział 2.
Oliwia dołączyła do pisania, wiec będzie ciekawiej:)
Liczymy na komentarze. Jakiekolwiek pytania, prośby o informowanie kierujcie na nasze tt (linki macie na pasku z prawej strony)

ILY xx
Dorota & Oliwia

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 1

Na poczatku, chce powiedzieć, że jest to już któreś z kolei opowiadanie, sama nie wiem które.
chciałam podziękować @Malikowa_Horse  która jest współtwórczynią opowiadania :)
Gdyby nie ona nie miałabym w głowie tego co mam :) Dzięki kochana za tyle godzin wspólnego pisania na tt <3 ILY :*
A teraz zapraszam do lektury.
_________________________________________________________________
OPOWIADANIE ZAWIERA TREŚCI PRZEZNACZONE DLA OSÓB +16.
KAŻDY ROZDZIAŁ ZAWIERAJĄCY TREŚCI EROTYCZNE BĘDZIE OZNACZONY.

_________________________________________________________________




Ta szkoła jest cholernie duża.
To jedyne co przychodziło mi do głowy. Moje poprzednie Liceum w Nowym Yorku było mniejsze, mimo, ze miasto dużo większe. Otuliłam się płaszczem,był koniec marca na dworze było szalenie zimno. Dlatego nienawidziłam tego, ze musiałam na trzy miesiące przed egzaminami końcowymi przeprowadzić się do Londynu.Chciałam jak najszybciej zdać egzaminy i wrócić do Ameryki.
Wchodząc do budynku minęłam kilkoro uczniów, roześmianych, rozgadanych. Na szczęścia nikt nie zwracał na mnie uwagi, to był jedyny plus, nikt mnie tu nie znał i nikt nie oceniał. Minęłam też piątkę chłopaków i rudowłosa dziewczynę, która była wyraźnie zainteresowana jednym z nich. Oplatała go rękoma, wyglądali jakby mieli zaraz się zacząć pieprzyć. Boże Alice, skąd u Ciebie takie słownictwo. Wzrok dwóch z nich zatrzymał się gdzieś na poziomie mojego tyłka. Piekielny wzrok wypalał we mnie dziurę.Szybko jak tylko się dało zniknęłam za rogiem. Spojrzałam na długi korytarz po obu jego stronach wisiały dwa rzędy szafek. Jak ja mam do cholery znaleźć jedną w tym całym korytarzu?
-Szukasz czegoś?-usłyszałam głos tuż przy moim uchu.
Gwałtownie odwróciłam głowę. Napotkały mnie wielkie czekoladowe oczy otoczone linią długich rzęs, których zazdrościłam mu, bo moje po nałożeniu tuszu nie wyglądały tak.To był jeden z tej piątki. Ten sam, na którym nie więcej niż dwie minuty temu wisiała rudowłosa.
-Więc szukasz czegoś?-ponowił pytanie.
-Szafki-odpowiedziałam w takie sposób, ze uznał, na pewno, ze jestem przerażona.
Nie oszukujmy się byłam przerażona, cholernie przerażona. Miałam twarz na poziomie jego torsu. Był dobrze zbudowany, miał na sobie czarną koszulę i pachniał jakąś dziwną mieszanka mięty, dymu papierosowego i...i soku pomarańczowego.
Uśmiechnął się. WOW czyli jego twarz wyraża jakieś emocje?!
-jaki numer?
-263-powiedziałam ledwo słyszalnym głosem.
-jaki?-powtórzył, a ja jego twarz wkradł się kpiący uśmiech.
-263-powiedziałam dużo pewniej i dużo głośniej.
Nie powiedział nic tylko ruszył.Poruszał się jak modelka, ja ja szłam za nim jak słonica. Patrzyły na niego setki oczu na korytarzu a co za tym idzie patrzyły na mnie.
-To tu. -wskazał oschło jedna z szafek. -będziemy się widywać częściej bo jest obok mojej.
-Dzięki-zmusiłam się do uśmiechu-skoro już chcesz mi pomóc to możesz powiedzieć mi, gdzie jest sala 240?
Ponownie się uśmiechnął.
-Masz Biologię? Zaprowadzę Cię, tez mam biologię.
Czyli, ze jesteśmy w tej samej klasie.
-Ej Malik widzę, ze już wyrwałeś nową dupę! -zaśmiał się ktoś koło nas i w tej samej chwili poczułam jego rękę na moim pośladku. Perfidnie strzelił mnie w tyłek.
-Ej koleś! Łapy przy sobie!-warknęłam i skierowałam dłoń w kierunku jego twarzy.
Ułamek sekundy nie więcej i stałam przytwierdzona za nadgarstki do szafek a w moje oczy wpatrywały sie dwa czarne węgle.
-Będziemy trzymali ręce, gdzie będziemy chcieli-wysyczał między zębami.
Był cholernie przerażający, a moje nowe książki leżały w bezładzie na podłodze.
-Wal się!-to były jedyne słowa, które byłam w stanie wypowiedzieć.
Uśmiechnął się głupkowato.
-Zaraz ty możesz zwalić mi kicia-szepnął przy moim uchu, otulając mnie zimnym oddechem.
strach sparaliżował mnie, mój umysł i wszystko inne, zdobyłam sie tylko na uniesienie kolana i wycelowanie w jego krocze.
-Kurwa Mać!-syknął i odsunął się-pożałujesz, pożałujesz tego Kicia.
Schyliłam się i zaczęłam zbierać swoje książki. Zadzwonił dzwonek. No ładnie, późnienie na pierwsza lekcję.
Wzięłam swoje książki i ruszyłam przed siebie, chciałam jak najszybciej znaleźć klasę, może wybacza mi? W końcu to mój pierwszy dzień i mogłam się zgubić.
Poczułam silną dłoń na moim ramieniu.
-Puść mnie!-warknęłam
-Idziesz w złym kierunku kicia-zaśmiał się i pociągnął mnie w swoja stronę. Otworzył drzwi do klasy i wepchnął mnie do niej. Cham. wpadłam do klasy jak nieszczęśliwa.
-Ja przepraszam za spóźnienie-wymamrotałam i usiadłam na wolnym miejscu. Za chwilę do klasy wszedł...Malik? I usiadła na ławce zakładając nogi na nią.
Co to za człowiek?!

PROLOG

"I SZATANI MAJĄ SWOICH ANIOŁÓW
I ANIOŁOWIE MAJĄ SWOICH SZATANÓW"


Namiętność...
Pożądanie...
Młodość...
Miłość...
Strach...
Nienawiść...
Zazdrość...
Niepewność...
Ból...
Poświęcenie...
Czy można kochać w takich warunkach?
Czy można sobie pozwolić na odrobinę zapomnienia?
Czy można w imię miłości wybaczać zawsze i wszystko?
Czy można mimo wielkiego strachu pokochać?